Przedłużające się zamknięcia szlabanów, brak schronienia przed deszczem i kontrowersyjne zmiany w projekcie – to codzienność, z którą mierzą się mieszkańcy Rembertowa w cieniu budowy tunelu. Podczas ostatniego posiedzenia Komisji Bezpieczeństwa (23 lipca), sala kolumnowa wypełniła się nie tylko urzędnikami, ale przede wszystkim obawami ludzi, dla których ta inwestycja to obecnie pasmo udręk.
Mieszkańcy bez ogródek opisywali dramaturgię na tymczasowym przejściu przez tory. Cierpliwość pasażerów jest wystawiana na ogromną próbę, zdarza się, że szlabany są zamknięte nawet przez pół godziny. W efekcie zmęczeni i spóźnieni ludzie decydują się na skrajnie niebezpieczne kroki.
- Sama jako mama widzę, jak młodzież i dorośli przebiegają pod zamykającymi się rogatkami, by zdążyć na pociąg – alarmowała Marta Chmielewska, przewodnicząca komisji, dodając, że obecne zabezpieczenia są po prostu niewystarczające.
Policja apeluje o rozsądek, przyznając, że nie chce karać mieszkańców mandatami, rozumiejąc ich frustrację. Jednak maszyniści pociągów, w tym transportów specjalnych, nie zawsze mogą wyhamować na czas.
Jednym z najmocniejszych postulatów mieszkańców był brak podstawowej infrastruktury przy przejściu. Starsze osoby, które nie mają siły stać w długich kolejkach do szlabanu, prosiły o ławki. Rodzice i pracownicy pytali o zadaszenia, bo lato okazało się wyjątkowo deszczowe.
Odpowiedź inwestora była słodko-gorzka:
Mieszkańcy nie kryją rozżalenia zmianami w samym projekcie tunelu. Wielu z nich czuje się pominiętych w procesie decyzyjnym. Największe kontrowersje budzi rezygnacja z drugiego przejścia podziemnego po stronie wschodniej na rzecz ścieżki rowerowej.
- Jestem głęboko rozczarowana, że nikt nie dopilnował naszych pism- mówiła Natalia Kulesza, podkreślając, że obecny projekt z windami i schodami może być w przyszłości awaryjny i utrudni życie osobom z wózkami czy seniorom.
Dla pasażerów kluczowa będzie zmiana, która nadejdzie wraz z drugim etapem prac jesienią. Dotychczasowe wejścia na perony od strony wschodniej i zachodniej zostaną zamknięte. Na perony będziemy wchodzić wyłącznie od strony północnej i południowej.
Mieszkańcy pytali o tymczasowe kładki nad torami, by nie stać przed szlabanem, jednak PKP PLK rozwiało te nadzieje- budowa kładek jest niemożliwa z powodu braku miejsca i kolizji z siecią wysokiego napięcia.
Zarówno radni, jak i mieszkańcy podkreślali, że nie chodzi tylko o procedury, ale o zwykłą ludzką użyteczność inwestycji. Burmistrz obiecał korekty w oznakowaniu ulic (np. skrzyżowanie Marsa i Cyrulików). Policja, we współpracy z Żandarmerią Wojskową, zapowiedziała wzmożone patrole w pierwszych dniach nauki, by pomóc uczniom i studentom bezpiecznie poruszać się w nowym układzie dojść do stacji.
Choć inwestycja ma już ok. 5 miesięcy opóźnienia, mieszkańcy zapowiedzieli, że będą bacznie patrzeć na ręce wykonawcy podczas każdej kolejnej rady budowy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze